Publikacje

Cesja dopuszczalna

Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 6 kwietnia 2018 r. (III CZP 114/17) stwierdził:

​Przelew przez konsumenta na przedsiębiorcę wierzytelności mającej źródło w niedozwolonym postanowieniu umownym nie wymaga do swej skuteczności uprzedniego stwierdzenia przez sąd niedozwolonego charakteru postanowienia umownego; taki charakter postanowienia umownego może być stwierdzony w toku postępowania w sprawie o zapłatę wytoczonej dłużnikowi przez przedsiębiorcę, który nabył wierzytelność.

W moim przekonaniu uchwała ta wspiera nie tyle konsumentów, co kancelarie odszkodowawcze, co wskazałem w komentarzu dla „Rzeczpospolitej”. Sąd Najwyższy nie znalazł argumentów prawnych przeciw dopuszczalności przelewu (cesji), a jednocześnie stwierdził, że konsument będzie lepiej chroniony, gdy będzie mógł skorzystać z usług kancelarii odszkodowawczych. W obu kwestiach mam inne zdanie.

Co ciekawe, zaledwie tydzień wcześniej, w innej sprawie, Sąd Najwyższy stanął na odmiennym stanowisku. Może sprawa nie jest ostatecznie rozstrzygnięta?

Dlaczego mediacja?

Tam, gdzie są umowy, są również spory. Można zmniejszać ich prawdopodobieństwo, trzeba im zapobiegać, ale nie da się całkowicie ich wyeliminować. Nieporozumienia, skargi, roszczenia są nieodłącznym elementem każdej działalności gospodarczej. Sztuką jest rozwiązywanie sporów. Jednym z najskuteczniejszych, a zarazem najmniej docenianych sposobów łagodzenia konfliktów jest mediacja. Ten artykuł jest o tym, dlaczego warto postawić na mediację.

W trzech słowach: szybko, tanio, bezpiecznie…

Mediacja jest najszybszą, najtańszą i najbezpieczniejszą formą rozwiązywania sporów. Dodatkowo jest to metoda bardzo skuteczna.

Szybkość postępowania – najczęściej wystarczy jedno spotkanie albo rozmowa telefoniczna;

Niskie koszty – mediacja w Centrum Mediacji Sądu Polubownego przy KNF kosztuje jedynie 50 zł. Brak zbędnych formalności znacznie redukuje pozostałe koszty, np. wynagrodzenie prawnika.

Bezpieczeństwo – mediacja jest poufna, a informacje uzyskane podczas mediacji nie mogą być skutecznie wykorzystane w sądzie. W każdej chwili można zrezygnować z mediacji albo poprosić o zmianę mediatora. Brak formalizmu sprawia, że nie ma ryzyka popełnienia błędu, który negatywnie wpłynie na wynik sprawy. Przed podjęciem ostatecznej decyzji można się skonsultować z doradcą czy zaufaną osobą. Można również poprosić o czas do namysłu, na przykład jeden dzień lub tydzień. Wreszcie ugoda zawarta w mediacji może być zatwierdzona przez sąd, a więc posiada moc prawną wyroku sądowego i może być egzekwowana przez komornika.

Czym jest mediacja?

Mediacja to próba znalezienia porozumienia akceptowalnego dla obu stron przy pomocy neutralnego mediatora. To po prostu spotkanie, rozmowa, w której skonfliktowane strony podejmują próbę rozwiązania sporu. Mediacja może zakończyć się zawarciem ugody i zdumiewająco często, bo w ponad 80% przypadków, do niej dochodzi – potwierdza to statystyka Centru Mediacji przy Sądzie Polubownym KNF. Porozumienie czasem jest satysfakcjonujące dla obu stron, a czasem jedynie akceptowalne. Zawsze jest jednak dobrowolne.

Kim jest mediator?

Mediator jest osobą neutralną, odpowiednio przeszkoloną i wybraną przez strony. Mediator pomaga w poszukiwaniu porozumienia, ale nie ma żadnej mocy rozstrzygania sporu, ani nawet oceniania stanowisk stron. Rolą mediatora jest rozładowywanie napięć, czuwanie nad kulturą spotkania, ukierunkowywanie rozmów na sedno sprawy. Podczas mediacji rozmowa może być spokojna, ale może też obfitować w emocje – szczególnie, gdy konflikt dotyka spraw ważnych dla stron. Mediator odpowiada za stworzenie właściwej atmosfery, w której strony będą czuć się bezpiecznie i będą traktować się z szacunkiem.

Dlaczego ja postawiłem na mediację?

Pewnie nie zająłbym się mediacją, gdyby nie zmusiły mnie do tego obowiązki zawodowe. Na co dzień zajmuję się rozwiązywaniem sporów. Dużo czasu spędzam w sądzie. Jak większość prawników dość sceptycznie odnosiłem się do mediacji, szczególnie w sprawach finansowych. Wynikało to zapewne z przekonania, że gdyby istniała możliwość zawarcia ugody, to strony z prawnikami wypracowałyby ją same, bez udziału osoby trzeciej.

Nic bardziej mylnego. Już pierwsza mediacja, w której wziąłem udział, zmusiła mnie do zweryfikowania moich poglądów. Okazało się, że siedząc przy okrągłym stole mediacyjnym z filiżanką herbaty w dłoni, w schludnym, miłym pokoju, nie sposób traktować drugiej strony jak przeciwnika z sali sądowej. Zamiast adwersarza spotyka się tam partnera do rozmowy. Brak osoby mającej władzę rozstrzygnąć spór sprawia, że szczera, otwarta rozmowa staje się możliwa, a nawet konieczna. Często na początku mediacji strony przerzucają się uczonymi argumentami, orzecznictwem i doktryną, ale już po paru minutach orientują się, że nie tędy droga. Mediacja nie służy udowodnieniu swoich racji, ale znalezieniu porozumienia.

A jest ono osiągalne, gdy osoby siedzące przy stole zaczynają ze sobą po prostu najzwyczajniej w świecie rozmawiać.

Oczywiście nie zawsze jest różowo, miło i sympatycznie. Czasem do głosu dochodzą emocje. I to, wbrew pozorom, jest kolejna zaleta mediacji, której próżno szukać w sądzie czy nawet arbitrażu. Mediacja pozwala bowiem na holistyczne rozwiązanie zaistniałego konfliktu, na całościowe rozwiązanie sprawy, z którą przychodzi niezadowolony klient. Przedmiotem sporu w sprawach produktów finansowych zazwyczaj są pieniądze, ale to nie oznacza, że pieniądze są tu najważniejsze.

Często okazuje się, że równie ważne, albo nawet ważniejsze, jest poczucie pokrzywdzenia przez spółkę, oszukania przez niegdyś zaufanego doradcę finansowego, albo też po prostu zawiedzenia nadziei związanych z produktem finansowym. I właśnie mediacja daje szansę wypowiedzenia na głos swoich uczuć wprost do przedstawiciela instytucji finansowej. To akurat nie zawsze jest przyjemne… Jednak często dialog podjęty po takim „oczyszczeniu” pozwala dojść do porozumienia, które rzeczywiście, całościowo kończy konflikt stron. I wtedy satysfakcja z porozumienia wynagradza wcześniejszy dyskomfort. Nawet najkorzystniejszy wyrok (wydany zazwyczaj po wielu miesiącach stresującego postępowania) obejmie jedynie interesy majątkowe strony, podczas gdy mediacja pozwala osiągnąć znacznie więcej. Tego nie sposób przecenić.

Proszę nie wierzyć mi na słowo, tylko spróbować mediacji.

Niezależny jak in-house

Od wielu lat adwokaci twierdzą, że są bardziej niezależni od radców prawnych, z uwagi na to, że nie mogą pozostawać w stosunku pracy. Postanowiłem zabrać głos w dyskusji.

Prawnik, dodatek do Dziennika Gazety Prawnej z 13 czerwca 2014 r.

Druga część tytułu artykułu pochodzi od redakcji. Nie zapytano mnie o zgodę na tę zmianę.

Niezależny jak inhouse

Gordyjski węzeł OFE – 2 artykuły

Jesienią 2013 r. miałem zaszczyt wraz z prof. Józefem Okolskim wziąć udział w publicznej debacie o zmianach w OFE. Nasze poglądy wyraziliśmy w dwóch artykułach dla dziennika „Rzeczpospolita”:

Rzeczpospolita, 24 października 2013 r.

Rzeczpospolita, 21 listopada 2013 r.

Węzeł rozwiązano jak w legendzie – ostrym cięciem!

Po tantiemy na koszt państwa

Ściąganie pirackich filmów z sieci jest wątpliwe moralnie, ale pirackie udostępnianie filmów to przestępstwo. Korzystasz z torrenta? Przeczytaj, co Ci grozi.

Rzeczpospolita, 6 sierpnia 2014 r.

Za korzystanie z torrentów można słono zapłacić!

Glosa do wyroku Sądu Apelacyjnego VI ACa 1342/11

W kwartalniku Prawo Asekuracyjne opublikowałem glosę do wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 24 kwietnia 2012 r. (VI ACa 1342/11) dotyczącego opłaty likwidacyjnej w ubezpieczeniach na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym.

Oto tezy publikacji:

 

  1. Zgodność z naturą stosunku prawnego i dopuszczalność wprowadzania do takich umów opłat, w tym opłat likwidacyjnych, znajduje potwierdzenie w treści art. 13 ust. 4 pkt 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Przepis ten zobowiązuje zakład ubezpieczeń do zawarcia w umowie ubezpieczenia zasad ustalania wysokości kosztów oraz wszelkich innych obciążeń potrącanych ze składek ubezpieczeniowych lub z ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego. Opłatę likwidacyjną niewątpliwie należy zakwalifikować jako „inne obciążenie”.
  2. (…) kwestia dopuszczalności zastrzegania opłaty likwidacyjnej w umowach ubezpieczenia z ufk została przesądzona przez samego ustawodawcę.
  3. Skoro opłata likwidacyjna co do zasady jest zgodna z prawem, Sąd Apelacyjny musiał rozstrzygnąć, czy zaskarżone postanowienia umowne są zgodne z dobrymi obyczajami i czy nie naruszają interesów konsumenta w sposób rażący. Krytycznie należy ocenić rozstrzygnięcie Sądu w tym zakresie, a w szczególności jego lakoniczne uzasadnienie.
  4. Już te argumenty pozwalają przyjąć, że opłata likwidacyjna pobrana przez pozwanego, np. na początku drugiego roku umowy ubezpieczenia (wyliczona jako 99% środków wypłacanych z subkonta składek regularnych), mogłaby nie pokryć całości wydatków poniesionych przez zakład ubezpieczeń. Dlatego należy podkreślić, że to nie wysokość opłaty likwidacyjnej jest oderwana od poniesionych wydatków, ale raczej stwierdzenie sądu abstrahuje od materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie.
  5. Korzyścią ubezpieczyciela jest dopiero nadwyżka opłaty nad poniesionymi w związku z daną umową kosztami. Nadwyżki takiej powódka nie wykazała, a wniosek dowodowy pozwanego zmierzający do ustalenia jego kosztów (wydatków) związanych z przedmiotową umową ubezpieczenia został oddalony.
  6. Sąd Apelacyjny uznał za rażące naruszenie interesu konsumenta już samo prowadzenie przez ubezpieczyciela swojej działalności, co wydaje się wnioskiem ad absurdum. W uzasadnieniu wyroku próżno jednak szukać choćby wskazówki, że takim naruszeniem jest uzyskiwanie korzyści np. rażąco niewspółmiernych – wraz z podaniem kryteriów oceny tej niewspółmierności.
  7. Nie istnieją bowiem regulacje prawne ograniczające stawki stosowane przez zakłady ubezpieczeń. Regulacja taka powinna mieć materię ustawową – tak, jak zostało to uregulowane w przypadku odsetek maksymalnych w art. 359 § 21 k.c. W braku takiej regulacji orzekanie o dopuszczalnej wysokości opłat likwidacyjnych jest całkowicie dowolne.
  8. Jeżeli konsument świadomie i dobrowolnie zdecydował się zawrzeć umowę na wiele lat, to musi liczyć się z tym, że jej zerwanie, np. po roku, będzie się wiązało z koniecznością poniesienia przez niego pewnych (czasem znacznych) kosztów.
  9. (…) powódka żądała pozwem uznania za niedozwoloną klauzuli, której wzorzec pozwanego nie zawierał. Na skutek najprawdopodobniej błędu strony powodowej przy przepisywaniu postanowienia z ogólnych warunków ubezpieczenia w pozwie dokonano swoistego kolażu postanowień dotyczących opłaty likwidacyjnej i opłaty od wykupu. Tym samym powstała nowa klauzula, która nigdy nie znajdowała się we wzorcu.

Fikcja ochrony danych osobowych

Brunon to nie Jan, czyli o ochronie danych osobowych

Rzeczpospolita, 23 listopada 2013 r.

Ukrycie nazwiska nie zawsze chroni dane osobowe.

Jak seriale telewizyjne kształtują wizerunek prawników?

Jak nas widzą, tak nas grają

Rzeczpospolita, 28 marca 2013 r.

Oglądając „prawo Agaty” zastanawiam się, czy radcy prawni istnieją…

Seksualizacja kobiet w reklamie – czyn nieuczciwej konkurencji?

Reklama jest naga

Rzeczpospolita, 2 listopada 2012 r.

Czy można walczyć z przesadną nagością w reklamie?

Przyczepa i kilkadziesiąt tysięcy złotych kary

Wszystkie drogi prowadzą do kasy GITD

Rzeczpospolita, 25 czerwca 2013 r.

Jak dołączenie przyczepy do samochodu osobowego może narazić kierowcę na kilkadziesiąt tysięcy złotych kary?

Wątpliwy sukces: e-sąd

Pisz do mnie na Berdyczów, czyli o doręczeniu per aviso

Rzeczpospolita, 26 października 2012 r.

Gdy komornik zajmuje rachunek bankowy, a dłużnik nie wie z jakiego powodu…

Publikacje